Mam
taką świadomość że mój związek nie był możliwy nawet pół roku wcześniej, moja
gotowość na związek długo dojrzewała... Potrzebowałam tych wszystkich wstrząsów
warsztatowych i ich wewnętrznych reperkusji nawet miesiące po samym
warsztacie.. Wciąż z ukochanym przerabiamy to co blokowało moje związki
wcześniej... Odkrywam jak wgrane mam programy specjalizujące się w rozdzielaniu
kobiety i mężczyzny... Jak wciąż jeszcze jest we mnie dużo zamknięcia na
mężczyzn w ogóle, jak sama nieświadomie dążę czasem do rozdzielenia - ile tych
mechanizmów, hodowanych przez całe wieki... W okolicach "krwawego księżyca" odkryłam że jest we mnie taka ogromna złość do mężczyzn, nieufność, skłonność
do obwiniania za wszystko za cokolwiek, sączenie nieświadome jadów (które
doprowadziły moich dziadków do alkoholizmu a mojego ojca do szaleństwa)..
Złość o te wieki cierpień kobiet, o te wszystkie przekraczane granice, o nie usłyszane "NIE"..
Ryczałam to i krzyczałam tak wiele razy, a wciąż potrafię znaleźć w sobie nowe wątki - wątki które po cichu odsuwają mnie od ukochanego...
Złość o te wieki cierpień kobiet, o te wszystkie przekraczane granice, o nie usłyszane "NIE"..
Ryczałam to i krzyczałam tak wiele razy, a wciąż potrafię znaleźć w sobie nowe wątki - wątki które po cichu odsuwają mnie od ukochanego...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz