wtorek, 26 stycznia 2016

Relacje



Mam taką świadomość że mój związek nie był możliwy nawet pół roku wcześniej, moja gotowość na związek długo dojrzewała... Potrzebowałam tych wszystkich wstrząsów warsztatowych i ich wewnętrznych reperkusji nawet miesiące po samym warsztacie.. Wciąż z ukochanym przerabiamy to co blokowało moje związki wcześniej... Odkrywam jak wgrane mam programy specjalizujące się w rozdzielaniu kobiety i mężczyzny... Jak wciąż jeszcze jest we mnie dużo zamknięcia na mężczyzn w ogóle, jak sama nieświadomie dążę czasem do rozdzielenia - ile tych mechanizmów, hodowanych przez całe wieki... W okolicach "krwawego księżyca" odkryłam że jest we mnie taka ogromna złość do mężczyzn, nieufność, skłonność do obwiniania za wszystko za cokolwiek, sączenie nieświadome jadów (które doprowadziły moich dziadków do alkoholizmu a mojego ojca do szaleństwa)..
Złość o te wieki cierpień kobiet, o te wszystkie przekraczane granice, o nie usłyszane "NIE"..
Ryczałam to i krzyczałam tak wiele razy, a wciąż potrafię znaleźć w sobie nowe wątki - wątki które po cichu odsuwają mnie od ukochanego...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz